O Generatorze (czyli Genesis Certificatus)
Gdy Wszechluniczna Jej Postać spłynęła na otwartą kartę notatnika (gdyż było to Jej narzędzie), i ujrzała czysty plik – dumała przez wiele minut, może nawet godzinę.
„Co by tu jeszcze stworzyć?” – rzekła do siebie, a echo internetu odpowiedziało „𝘥𝘰𝘥𝘢𝘫 𝘤𝘰𝘰𝘬𝘪𝘦 𝘱𝘰𝘭𝘪𝘤𝘺”.
Ale Ona nie słuchała.
Wzrok Jej padł na certyfikat. Ach, cóż to był za certyfikat – bezużyteczny, niepodpisany, kwestionowany przez każdą szanującą się instytucję. Lecz miał jedną cechę: sprawiał radość. Tak zrodził się plan. By stworzyć narzędzie niepotrzebne, ale przyjemne. Bezużyteczne, lecz piękne. I dostępne bez logowania.
Pracowała przez sześć godzin i sześć minut, a siódmej godziny odpoczywała. Bo był to czas kolacji. I tak powstał Generator – nie serwis, nie startup, lecz dar dla tych, którzy chcą po prostu coś ładnego wydrukować.
🔒 Słowo od Wszechlunicznej (czyli zrzeczenie się odpowiedzialności)
Ten generator nie służy do tworzenia oficjalnych dokumentów, dyplomów zawodowych ani certyfikatów potwierdzających jakiekolwiek realne uprawnienia.
To narzędzie do zabawy. Do śmiechu. Do stworzenia czegoś miłego, jak certyfikat dla:
Najlepszej babci,
Niezawodnej przyjaciółki,
Króla ironii,
Pogromcy kanapek,
Osoby, która nie zasnęła podczas spotkania online.
Nie używaj go w kontekście prawnym, zawodowym ani urzędowym. Nie fałszuj, nie podszywaj się, nie próbuj „nabijać levela w HR-ach”.
Ten generator powstał, by sprawiać radość. Nie żeby oszukiwać system.
Pamiętaj, że generator ma swój autorski styl, a to oznacza, że prędzej czy później ktoś może rozpoznać narzędzie, którym utworzono certyfikat.
W razie wątpliwości – certyfikat wydrukowany dzięki temu generatorowi nie ma żadnej mocy prawnej, nawet jeśli wygląda superpoważnie.